Polskie tematy do wordpress’a

Agron postawił sobie … bloga. No i walnął w ten sam mur w który wali prawie każdy z korzystających z wordpress’a. Mur polskich skórek. Czy też raczej tego, że gdzieś tam kiedyś na początku nie był to soft projektowany do innych języków. Tylko en_EN. Widać po prawie wszystkim w tematach, czy pluginach. W tych ostatnich, jeżeli autor nie włada angielskim z urodzenia, to pojawia się możliwość korzystania z innych języków niż jeden prawdziwy. W jednym z pluginów z którego korzystam (Simple Tagging) ma zaimplementowaną „umiejętność” korzystania z różnych języków. Polskiego tam oczywiście nie było.

Wracając do tematu. Brak polskich skórek jest po prostu spowodowany błędem popełnionym gdzieś na początku w fazie projektowania, czy (zgaduję) pisania tego oprogramowania. To w szablonach leżą teksty, formaty dat i konwersje znaków. Czy słusznie? Nie wiem. Przyjąłem to w jakiś taki naturalny sposób nie próbując dociekać. Ma to zarówno swoje zalety jak i wady. Mnie odpowiada, ale… tak jak pisał Agron, trzeba było zmieniać w plikach. Trzeba nadal, zawsze wtedy jak chcę dodać jakiś plugin. W efekcie otrzymałem mocno zmodyfikowany produkt. A to z kolei daje produkt trudny do uaktualnienia.

Firefox – używane dodatki

Depesz podesłał mi link z listą dodatków webdevelopera.

Większość była inna od tych, które sam używam. A używam:

Adblock
Blokada reklam i generalnie niechcianych treści. Miłe, wygodne, odcina większość spamu na stronach.
Auto Copy
Tylko na windows, które nie kopiują z automatu, tego co zaznaczone.
DOM Inspector
Przegląd drzewa DOM, bezwzględnie konieczne.
Dust-Me Selector
Analizator zbędnych wpisów w arkuszach stylów.
Firebug
Fantastyczne narzędzie, z którego korzystam praktycznie codziennie, a na pewno zawsze wtedy jak robię stronę, która składa się z czegoś więcej niż tytuł i opis.
FlashBlock
Zamiast flashy jest ikonka do ich uruchamiania. Nie wyobrażam sobie przeglądania sieci bez tej blokady.
HTML Validator
Bezwzględnie potrzebne narzędzie webdevelopera. Sprawdza poprawność kodu (X)HTML.
IE View Lite
Pozwala otworzyć w tabie stronę za pomocą IE (tylko windows).
Live HTTP Headers
Pozwala przeglądać nagłówki HTTP.
View Dependencies
Malutki plugin, którego efektem działania jest dodatkowa zakładka pojawiająca się w „właściwościach dokumentu” i pokazująca co jest zaciągane przez co. Świetne.
Web Developer
Troszkę słabsze narzędzie od Firebuga, ale szybsze. Czasem używam.

Ulepszanie strony za pomocą javascriptu

Często klienci chcą „odpicować” stronę, poprzez dodanie różnych rzeczy, które „się dzieją”.

Na stronie: Usability enhancements with JavaScript w bardzo miły sposób przedstawiono parę rzeczy.

Pozwolę sobie zacytować zasady używania javascriptu:

  1. Treść jest wartością, nie zmieniaj jej.
  2. Ogranicz ulepszenia do warstwy prezentacji.
  3. Popraw niektóre błędy IE, takie jak brak obsługi tagów abbr czy q.
  4. Pamiętaj, żeby wszystko było lekkie.

Blog Day

Bezsensowna akcja z kolejną nagonką, żeby robić coś określonego w określonym dniu. Jak tak dalej pójdzie to codziennie będziemy mieli zapodany temat, jaki danego dnia mamy na własnym blogu poruszyć. Proszę. Nawet z moim nastawieniem wpadłem w zastawioną przez ten dzień pułapkę.

Dziś jest niby dzień w którym „należy” opublikować 5 wpisów do blogów odległych od naszego. Odległych z różnych powodów tematycznych lub kulturowych  czy po prostu innych w dowolnym aspekcie tego słowa.

Tak jakbym codziennie nie mógł tego zrobić.

Innym aspektem jest autopromocja strony inicjatorów akcji. Jak zwykle, gdzieś  na sam koniec stronki opisującj (której nie przytoczę, wyguglaj sobie, łatwo trafić) jest prośba o umieszczeniu linka do owej strony. Miodne, prawda? Łatwo, tanio, skutecznie, słowem wirusowo.

this.forum

Zajmuje się właśnie refaktoringiem panelu administratora dla forum i zamieniam linki na przyciski, co wiąże się z wypełnianiem różnych pól w formularzu, realizowanych na onclick’u. A że forum, to zamiast wpisać „this.form” wpisałem tytułowe „this.forum” i bardzo się zdziwiłem, że nie działa.

5 lat firmy

Dzisiaj odbyłem objazd urzędów. Miesiąc temu przeniosłem firmę z Olsztyna do swojego obecnego miejsca zamieszkania. Oczywiście sam akt należało rozpocząć w Olsztynie. Dodatkowym warunkiem jest działanie Urzędów, co oznacza że potrzebowałem co najmniej jednego dnia wolnego na zrealizowanie „głupiej” zmiany adresu. Ponad miesiąc temu dzień przenosin rozpoczął się dobrą wiadomością, wbrew temu co powiedzieli urzędnicy w gminie nie musiałem zawiadamiać macierzystych jednostek urzędu skarbowego oraz ZUS, wystarczy złożyć odpowiednie papiery w urzędzie wydającym wpis do ewidencji działalności gospodarczej. Dla mnie urząd miasta Olsztyna. Bo wypełnieniu druczków (okazało się że przez pół godziny musiałem wybierać jakieś durne kody określające moją działalność, bo jak zakładałem to nie było) i uiszczeniu opłaty (nie wiem, kurde, tak jakbym podatków nie płacił) w wysokości 50 pln mogłem usłyszeć co dalej. No i dalej właściwie nic. Wyślą gdzie trzeba, jak wyślą to dostanę z nowego właściwego urzędu, właściwe papiery i będę mógł dalej. Jak to? Przecież wysyłają zawiadomienia do odpowiednich urzędów …

Nic z tego i tak się trzeba pofatygować. US Płońsk – tu było dość spokojnie, jedno okienko, szybkie skierowanie do pokoju nr. 18 i pod czujnym i pomocnym okiem urzędnika szybko udało mi się wypełnić odpowiednie formularze. Potem ZUS. Tutaj dużo gorzej. Najpierw czekałem do jednego z dwóch okienek. Super że dwa. Szkoda, że oba puste. Dwa zajęte obsługiwały inne sprawy i całe szczęście, bo widok kilku oczekujących osób zmroził mi krew. Dobra. Dostałem dwoje formularze, bez instrukcji wypełnienia. Najeżone kodami które trzeba wypełnić zgodnie z gwiazdką (jedną) [* – wpisać odpowiedni kod zgodnie z instrukcją]. E? Jaki kod, skąd? Po wypełnieniu formularzy, połowę wypełniłem ponownie. Nie pytać. Zagryzę. Wypełnione. Całość muszę potraktować jako trening w zapamiętaniu wszystkich moich „numerków”. NIP pamiętałem, bo używa się cały czas. Pamiętam regon, pamiętam pesel, pamiętam numer dowodu… Dobra, wypełnione, ale pani w okienku nie do końca wie co ze mną zrobić. Czy to jest zmiana wpisu, czy nowy wpis (do ewidencji gospodarczej). Przyjmuje, że to aktualizacja, a ja mam nadzieję, że to nie ma znaczenia, bo aktualizacją to nie jeste. Zostałem skreślony w Olsztynie i zapisany w Załuskach. Nieważne. Wypełnione, podstęplowane.

I teraz po przydługim wstępie, tytułowe 5 lat. Przy wypełnianiu okazało się, że firma działa od 2002-08-01, czyli 3 tygodnie temu stukneło jej 5 lat :D

Co do papierzysk, to jeszcze nie koniec. Muszę odwiedzić GUS. Mam tylko nadzieję, że nie będę musiał z tego powodu jechać do Ciechanowa, pod który podlegam. Nie pytajcie nawet o zdalne, albo elektroniczne załatwienie sprawy. Zagryzę.